~*~
Meredith Madness niepewnie weszła do
przybytku zwanego Lokalem Uniesienie. Wciąż się zastanawiała po cholerę się zgodziła na to wszystko. Przecież ona wcale się nie
nadawała do takich rzeczy. Na co dzień była cicha i zamknięta w
sobie, więc tym bardziej nie nadawała się do pracy w
administracji. Rozejrzała się po ciemnym jeszcze barze.
- W coś
Ty się wpakowała dziewczyno. - westchnęła sama do siebie wyczesując długie palce zakończone pomalowanymi na karmazynowo paznokciami w długie, czarne, lekko falowane włosy i potargała je.
Trochę niepewnie weszła głębiej. Wszystko tutaj było dla mniej
trochę nowe, więc poruszała się trochę po omacku. Na szczęście
nie spotkała zbyt wiele osób. Jakimś cudem trafiła do części
mieszkalnej. Tutaj z różnych pokoi dochodziły przeróżne dźwięki
mogące oznaczać tylko jedno. Nie zrobiło to na niej zbytniego
wrażenia. Ruszyła dalej poszukując miejsca, które było by
niezajęte przez nikogo. W jakiś zakamarku znalazła ciemne schody
prowadzące wyżej. Zaciekawiona ruszyła głębiej, a jej złociste
oczy świeciły w ciemności. Może jednak odnajdzie tu jakiś
zaciszny zakamarek idealny dla niej. Otworzyła ciężkie dębowe
drzwi i aż zaparło jej dech w piersiach. Był to przepastny pokój
na poddaszu. Duże okna wpuszczały do środka wiele światła, a
odgłosy z dołu w ogóle tu nie dochodziły. Wiedziała od razu, że
musi mieć ten pokój. Otworzyła srebrną klamrę w kształcie
nietoperza i sięgnęła do swej torebki. Szybko wykręciła numer i
z kimś chwilę rozmawiała w dziwnym języku. Po rozłączeniu się
szybkim pewnym krokiem ruszyła w stronę wyjścia. Stanęła przed
lokalem i wyraźnie na coś czekała. W jakieś półgodziny później
przyjechał samochód. Zadowolona dziewczyna przywitała się z
kierowcą całując go lekko w policzek. Szybko coś mu wyjaśniła,
a ten kiwnął głową. Krzyknął na chłopaków po czym zaczęli wnosić do środka przeróżne rzeczy: od zrolowanego dywanu, przez
regały gotowe do złożenia po kartony z jej rzeczami.
- Za
półgodziny wszystko będzie gotowe panienko Madness. - powiedział
jeszcze na odchodnym szef.
- Wielkie dzięki. - uśmiechnęła się czarująco. Weszła do baru i pozwoliła sobie na samoobsługę
nalewając do wysokiej szklanki sprite. Usiadła na stołku przy
barze znów omiatając bar wzrokiem. Brązowe, obite w brązową skórę kanapy przywodziły jej na myśl stare filmy, ale jak
najbardziej jej to podobało. Na scenie były poustawiane rury do
striptizu oraz dwie klatki dla tancerek. Na górze znajdowała się
loża dla vip'ów. Uśmiechnęła się do siebie. Mimo wszystko
spodobało jej się to miejsce. Tylko, że trzeba by było jakoś
zapełnić to miejsce. Zaczęła sączyć napój przez słomkę
rozmyślając co by tu zrobić. Nie zauważyła nawet jak przyszedł
szef ekipy remontowej. Dopiero kiedy dotknął jej ramienia wyrwał
ją z zamyślenia.
- Gotowe, panienko Madness. - powiedział z
uśmiechem. - Jest tak jak sobie panienka życzyła.
- Dziękuję.
- odpowiedziała uśmiechem na uśmiech. Mężczyzna podał jej klucz
i ekipa zniknęła. W barze znów zapadła cisza. Odetchnęła głęboko. Dopiła i posprzątała po sobie. Ruszyła na górę znów
mijając wszystkie pokoje niezauważona. Weszła na górę. Faktycznie
wszystko było tak jak sobie tego zażyczyła. Najwięcej miejsca
zajmowało duże łoże z baldachimem z ciemnego drewna. Pościel
oraz baldachim były koloru krwistej czerwieni. Pod jednym z okien
stało biurko, również z ciemnego drewna, a na nim laptop, głośniki
oraz parę zdjęć zrobionych w Japonii przez samą Mere. Obok
znajdowała się komoda na której ułożone były szkatułki z
biżuterią oraz kosmetykami. Przy przeciwległej ścianie stały
regały z mangami, figurkami oraz innymi gadżetami związanymi z
kulturą Japonii. Tuż obok przepastna szafa w której już wisiały
jej ubrania według kolorów oraz w równych rzędach ustawiono buty.
Jedna ściana natomiast była zupełnie pusta. Widniało na niej
malowidło, które przedstawiało dziewczynę stojącą nad jeziorem
w czasie pełni księżyca, a w oddali na pagórku uważny
obserwator mógł zauważyć też srebrzystego wilka, który wył do
księżyca. Tylko w rogu tej ściany stoi kominek, a w nim wesoło
trzaskał ogień. Podłoga wyłożona była puszysta ciemnoczerwona
wykładzina. Tuż obok drzwi wejściowych znajdowały się drzwi do
nie za dużej łazienki w której znajdowała się wanna z
hydromasażem, umywalka wraz z lustrem oraz toaleta. Dziewczyna
opadła na łóżko. Tego jej właśnie było trzeba. Zacisznego miejsca w którym by mogła odpocząć. Zamruczała
cicho tuląc się miękkiej pościeli.
Uśmiechnęła się do siebie. Może nawet polubię to miejsce –
pomyślała sobie i uśmiechnęła się do siebie. I tak w lokalu
pojawiła się nowa postać, chodź prawie nikt tego nie
zauważył.
-----
I takim oto akcentem chciałam się z Wami przywitać ^^ Jestem Meredith, ale możecie mi w skrócie mówić Mere lub Mivera jak kto woli. Mam nadzieje, że spodobają się Wam opowiadania jakie pojawią się na blogu oraz że miło będzie nam się współpracować i uda nam się wspólnie reaktywować Lokal Uniesienie.

0 komentarze: