Chromowana deszczownica wypuściła z siebie kilkadziesiąt
wąskich strużek gorącej wody, które pod wpływem grawitacji spadły wszystkie
naraz na nagie i nieświeże już o tej porze ciało Mimiko. Odruchowo zgięła kark
i schyliła głowę, by nie podrażnić oczu. Nie trzeba było czekać, a w całej
łazience zaczęła się ciepła para wodna osadzająca się na ścianach i suficie;
tylko niewielka jej ilość uchodziła przez mały wentylator.
Woda padała na jej
ciemnozłote włosy i blade plecy, spływając następnie wieloma mniejszymi
strumieniami po jej piersiach i pośladkach, przez brzuch, wzgórek łonowy i po
wewnętrznej stronie ud. Zmywała z niej pot i nieświeżości całego dnia. Choć z
początku odczuwała lekki dyskomfort, to teraz po ciężkim dniu czerpała z tego
jedynie przyjemność. Działało to na nią odprężająco, kojąco, wysoka temperatura
rozgrzewała jej obolałe kości i stawy. Poza tym spadające z dość sporej
wysokości krople delikatnie drażniły, a przez to pobudzały jej strefy erogenne.
Znowu doznała tego rozanielającego uczucia przypływu pulsującego ciepła w
okolicy sutków i krocza. Oddziaływało to także na jej psychikę, przywodząc do
głowy myśli, których charakter sprawił, że na jej twarzy pojawił się ten
doskonale znany jej partnerowi błogi uśmiech a policzki zarumieniły się. Czuła
jak krew zaczyna szybciej przepływać przez drogi rodne. Powodowało to przyjemne
skurcze i podniecające mrowienie.
Była bardzo zmęczona, ciężki dzień rutynowej i żmudnej pracy
w Lokalu naładował ją dużą dawko stresu i negatywnych emocji. To wymagało ujścia,
które Mimiko próbowała znaleźć w filiżance gorącej zielonej herbaty i
rozgrzewającym prysznicu. Oczywiście, przynosiło to znaczną ulgę, pomagało. Ale
to nie było to czego potrzebowało jej młode kobiece ciało, które teraz – jak
wyczuła – dawało o sobie znać. Już od kilku dni była w nie najlepszym
samopoczuciu, ale powód był dla niej oczywisty. Potrzebowała silnych fizycznych
doznań, których nie doświadczyła od ponad tygodnia z powodu okresu. Jej wagina
potrzebowała penetracji, potrzebowała penisa. Nie miała jednak pewności, czy
dziś będzie miała okazję oddać się uniesieniom rozkoszy wraz ze swoim
kochankiem. Wolała nie ryzykować, miała dość czekania. Nie miała zamiaru
zaprzepaścić dzisiejszej okazji, idealnej by samemu zaspokoić swoją pożądliwą
naturę. Gorąca woda i unosząca się para działała rzeczywiście dość pobudzająco
i jeszcze bardziej utwierdzała ją w swoim zamiarze. Musiała przyznać, że dwa
niegrube palce to nie to samo co twardy penis kochanka o dosyć pokaźnych
rozmiarach. Ten fakt musiała przełknąć z goryczą, no ale cóż… jak się nie ma co
się lubi, to się lubi co się ma. Postanowiła podejść do tego jako do pewnego
rodzaju przypomnienia jej początków życia seksualnego, o którym myśl teraz
przyprawiała Mimiko o przypływ śmiechu. Bawiło ją gdy odszukiwała w pamięci
obraz siebie sprzed paru lat: rozpalonej małolaty, będącej w obawie przed
nakryciem, która grzebała palcami po wilgotnym kroczu. Wtedy była dziewczynka.
Ile to miała lat… czternaście, piętnaście? Dziś to nie było istotne, bo dziś
była kobietą i miała bardziej wysublimowane potrzeby.
Podniosła powoli prawą rękę i przybliżyła do swoich piersi,
głaszcząc delikatnie opuszkami palców twardniejące brodawki sutkowe, które pod
wpływem jej dotyku nabrzmiały jeszcze bardziej. Przyjemna fala ciepła zaczęła
rozchodzić się z sutków w kierunku całych piersi, co skłoniło Mimiko by objąć
swoje gruczoły mlekowe pełną dłonią i rozbudzić je jeszcze bardziej. Nie
musiała się pieścić w zbyt długo ani w jakiś specjalny sposób; napięcie
seksualne spotęgowało rozlało się po całym ciele. Szczególnie odczuwalne było
po wewnętrznej stronie ud i w okolicach krocza. Układ jej stref erogennych
zaczął reagować, czuła, że wraz z narastającym podnieceniem – początkowo ledwie
dającym o sobie znać, ukrytym, lecz coraz bardziej śmielszym – jej łechtaczka
również stawała się coraz aktywniejsza, reagowała, żądała by na nią zwrócono
uwagę. Nie miała zamiaru o niej zapomnieć, ale wolała zająć się ją później;
chciała ożywiać swoje ciało stopniowo, powoli, płynnie przejść w fazę plateau,
przygotować się odpowiednio do szczytowania. Stymulacja łechtaczki doprowadziła
by ją nazbyt szybko do orgazmu, zwłaszcza po ponad tygodniu bez seksu, a
doznania które przychodzą szybko i bezpośrednio są płytsze i równie szybko się
ulatniają, a Mimiko tego nie chciała. O nie, chciała przeżyć prawdziwy i
porządny orgazm zabawiając się sama, co było by dla niej nowym osiągnięciem –
nigdy wszak nie udawało się jej to bez mężczyzny.
Cieknąca woda ją rozpraszała, nie pozwalała się
skoncentrować. Zakręciła ją. I tak była już dość mokra. Tylko tak mogła skupić
się na tworzeniu psychicznej projekcji bardzo osobistej sytuacji: ostrego
seksu, nie, zwyczajnego rżnięcia z nie byle mężczyzną, ale z prawdziwym samcem
alfa, zwalistym bykiem o potężnym końskim prąciu i jajach wielkości arbuzów.
Myśl ta śmierdziała jej wyuzdaniem i perwersją, ale to rozpalało ją jeszcze
bardziej. W sumie, w rzeczywistości mogła w każdej chwili zrealizować swoje
wizje, wszak jej kochanek. także należał do wielkich i potężnie zbudowanych mężczyzn.
A gdy nie brakowało mu wigoru potrafił ją wypieprzyć tak porządnie, że przez
kilka czuła się wręcz poobijana w środku. Był w rzeczywistości nieźle obdarzony
przez naturę, jego jądra produkowały takie ilości nasienia, że gdy spuszczał
się jej do buzi, nie nadążała z przełykaniem. Uwielbiała seks ze swoim
partnerem, toteż jej narządy rozrodcze nie mogły obejść się przez dłuższy czas
bez wykorzystania ich w konkretnym celu – po prostu się przyzwyczaiły.
Może i stosunek z kochankiem. był zadowalający, a można by
powiedzieć, że wręcz dziki, ale nie miał tego co najlepiej rozbudzało
kopulacyjny instynkt – nie posiadał znamion występku, grzechu, czynu
zabronionego. Świadomość doświadczania fizycznych doznań w sposób nieuprawniony
był prawdziwą rozkoszą dla libertyńskiego umysłu. Toteż wielki kochanek z
wyobrażenia nie miał twarzy Shiroi, był obcy, nieznany, nieobliczalny, głodny
jej nagiego ciała. Jeszcze bardziej podniecająca była fantazja, że traktowałby
ją jak zwykłą szmatę, dziwkę , bez okazywania delikatności (o czym Shiroi
często pamiętał pomimo oczekiwań kochanki), a jego jedynym celem było by
wpakowanie w nią porcji spermy i rozładowanie nieokiełznanego libido. Nie
licząc się z uczuciami Mimiko – suki, kawałem mięsa do rżnięcia.
Te w istocie frywolne marzenia skłoniły ją do bardziej
efektywnych pieszczot swoich piersiątek – postanowiła wykorzystać drugą rękę,
aby pobudzać cały biust jednocześnie.
Wraz z rozwojem akcji w swoich grzesznych imaginacjach, zadowalała się coraz bardziej intensywnie, wyczuwała już bardzo silne skurcze
pochwy głodnej penisa w sobie, wargi sromowe zaczęły swędzieć, czym
przypominały o sobie, o łechtaczce już nie wspominając: ta całkowicie wymknęła
się spod jej kontroli. Zaczęła zdawać sobie sprawę, że to nie cycki rządzą jej
ciałem i podnieceniem, lecz ona. Wagina. Wagina, która stała się bardzo
dokuczliwa dla swojej właścicielki. Przez umysł Mimiko przemknęła myśl: „A to
niecierpliwa cipa, rozigrała się”. Ale nie mogła już dłużej udawać, że jest jej
zbędna do osiągnięcia pełnego szczęścia. Musiała zacząć zaspokajać jej żądze,
nie mogła już dłużej wytrzymać.
Nie zrezygnowała jednak z dogadzaniem piersiom, lewą rękę
zostawiła na swoim miejscu. Natomiast ta druga – prawa – zsunęła się powoli po
jej krągłościach, minęła brzuch aż dotarła do delikatnie owłosionego wzgórka
łonowego, który przeczesała palcami, schodząc niżej. Musnęła lekko napletek
łechtaczki, a ta zareagowała natychmiastowo; Mimiko aż się wzdrygnęła
wzdychając ciężko. Zboczyła nieco w lewo zatrzymując się na pachwinie, skąd
zaczęła się kierować w stronę zewnętrznej wargi, pocierając ją powoli, zbliżała
się do szparki. Zwiększyła nacisk, gdy poczuła swoje wewnętrzne płatki. Była
pewna, że na jej palcach zalegała wilgoć. I nie była to woda. Nie, było to zbyt
lepkie. Wagina puściła pierwsze soki, była w pełni gotowa na orgazm. Jej
właścicielka, będąc przychylną, powoli wepchnęła dwa palce w mokrą dziurkę,
wchodząc umiarkowanym tempem coraz głębiej.
Jej ciśnienie się podniosło, a serce waliło jak opętane,
oddychanie sprawiało Mimiko coraz więcej trudności. Wzdychała coraz mocniej
przez otwarte usta.
Gdy spróbowała naśladować ruchy frykcyjne, jej ciało
przebiegły potężne dreszcze. Była bardzo blisko. Jej obrzmiała i ociekająca
śluzem pochwa wysłała do mózgu bezwarunkowy impuls. Jęknęła głośno,
zapominając, że Shiroi prawdopodobnie jest już w domu…

0 komentarze: