Tajemniczy nieznajomy.

Występują Yuki i Tajemniczy nieznajomy.


-Cześć.

Zawiesił głos i spojrzał na nią. Dotknąwszy jej ramienia odpowiedział:

-Witaj. Czekałem na tę chwilę.

Patrzył się w jej oczy kilka sekund, ostatecznie uległ i się uśmiechnął.

-Rozejrzyjmy się czy Twoje miasto ma coś ciekawszego do zaoferowania niż dworzec kolejowy. zaproponował. Chwycił ją za dłoń, odwrócił się w stronę rynku, wyznaczając tym samym azymut spaceru. Słońce już powoli żegnało się i znaczna jego część była schowana za linią horyzontu. Powietrze było zimne, wieczór stawał się coraz bardziej okrutny. Jej kruczoczarne włosy falowały na wietrze. Chłodna aparycji Yuki pasowała do tej aury. Mimo wszystko na pozornie obojętnej buzi był wypisany milion emocji, zaklętych w każdym fragmencie skóry. 
 
-Zimno tu u was. Morze bezlitośnie chłodzi powietrze - Wyrzekł, po czym zmierzył wzrokiem jej długie nogi odziane w kabaretki. Dodał:
-Twoja choroba z pewnością nie będzie dla nas profitem.
-Marudzisz. Ale 500 metrów za rogiem jest Uniesienie, jeśli przyśpieszymy to za kilka chwil powinniśmy tam trafić. Zagęścili kroku. W duchu przyznała że faktycznie jest już za zimno na nocne przechadzki. Po kilku minutach marszu w końcu na jej ustach pojawił się uśmiech, byli 10 metrów od wejścia do lokalu. Wewnątrz krzątała się znajoma barmanka pracująca po fachu, przy stoliku siedział Naruto i Yash rozmawiający o przyszłości lokalu. Przywitała się machnięciem ręki ,a oni odwdzięczyli się tym samym. Sam lokal mimo swojego całkiem dobrego umiejscowienia nie wyglądał na często odwiedzany dzisiejszego dnia. Przypominał raczej małą kawiarenkę niżeli burdel, nie było to jednak w tym momencie najistotniejsze. Zajęli miejsce w rogu sali i zaczęli przeglądać karty menu.
-Chyba wezmę Martini z lodem.
 Przyjął tą informację skinieniem głowy i kontynuował szukanie pozycji w menu dla siebie.
-Też lubię Martini, w zasadzie dawno go nie piłem, ale dziś nie będę tak wyrafinowany. Nie w tej chwili.
Zamknął karty i skierował się ku barowi. Była późna godzina. Dziewczyna obsługująca lokal resztkami sił polerowała szklanki, beznamiętnie patrząc przed siebie. Mentalnie była zapewne już w domu, przy rodzinie, chłopaku albo swoim kocie. Postanowił dać jej chwilę na dostrzeżenie swojej obecności i chęci dokonania zamówienia. W końcu zniecierpliwiony chrząknął.
 -EKHM -Co podać?
-Martini z Lodem oraz Heinekena
. -28 złotych.
 -Proszę.
-Dziękuję.
 Barmanka powoli nalewała Heinekena do kufla, podczas gdy ich usta osiągały prawdziwe apogeum suchości. W końcu podała też i Martini z lodem. Wrócił do stolika z trunkami, których wartość użytkowa w tym momencie urosła kilkukrotnie. Zmoczyli usta i pociągnęli łapczywie. Pijąc dyskretnie spoglądał na Yuki, nie chciał jej zaszczuć. Porównywał ją z osobą na którą się kreowała przez ten czas gdy ich przekaźnikiem był Internet. Patrzył na jej blade, delikatne lico i próbował odpowiedzieć na pytania: Czy to naprawdę ta dziewczyna która była tak lubieżna, momentami niemalże odrażająca? I co ja tu kurwa robię? Fascynował go jej intelekt, styl bycia, sposób w jaki podchodzi do otoczenia. Poznali się w serwisie o nieerotycznym charakterze, jednak nadspodziewanie szybko to właśnie ta sfera stała się ich głównym tematem rozmów. Było to tak osobliwe jak i chore. Wtedy to okazało się że ich potrzeby seksualne są skrajne ale też i komplementarne. Fizycznie Yuki była bardzo pociągająca. Posiadała piękne, kobiece ciało, które aż chciało się pokochać. Stanowiło swego rodzaju kontrast dla jej drapieżnego, buntowniczego charakteru. Po zgaszeniu pierwotnego pragnienia już wolniej sączyli alkohol.
 -Jak Ci się żyje tutaj?
 -Powoli. Raczej spokojnie. Ma to swoje plusy i minusy ale raczej mogę sklasyfikować się jako lokalna patriotka. A dlaczego pytasz?
 -Tak po prostu. Zawsze byłem ciekaw jak to jest żyć w mieście, które nie jest stolicą Polski i ma więcej przestrzeni do oddechu. Wiesz gdzie znajduje się mój pokój?
-Nope.
 -Dzięki za info.
Włączył w telefonie pewną aplikacje i sprawdził ,który pokój zabukował
-Wygląda na to ,że pokój numer 66.
Przerzucił plecak przez ramię.
 -Chodźmy.
 Bez większych przeszkód doszli do zabukowanego pokoju. Był wpasowany w stylistykę otaczających go korytarzy, dość elegancki ale bez przepychu, jak to na burdel to nieźle się alfons postarał. Wzięli klucz. Mieli pokój na ostatnim, trzecim piętrze - w budynku ,którym akurat tego dnia musiała się zepsuć winda. Tak jak gdyby trudy podróży były niewystarczające. Weszli na górę.
 -Proszę.
 Przepuścił ją i pozwolił wejść pierwszej do pokoju.
 -Jest całkiem OK.
Skwitowała uśmiechając się przy tym, co było zjawiskiem rzadkim ale i przyjemnym.
-Też tak uważam. Nawet jest lodówka.
Otworzył.
- I to z lodem.
 Wyjął z plecaka Ballantines'ea i nalał go do 2 szklaneczek stojących na stoliku. Dodał lód. Zrzucił z siebie skórę i zawiesił na stojącym obok krześle. Yuki zrobiła to samo ze swoim odzieniem. Usiedli na łóżku. Wtem w jego głowie narodziła się myśl by powoli ale stanowczo i mocno przygnieść Yuki do materaca i zacząć całować jej szyję. Był to jednak impuls, który udało mu się przezwyciężyć. Kontakt fizyczny udało mu się odwlec na 1, 5 godziny. Tyle trwał film, który obejrzeli z jej laptopa. W międzyczasie jeszcze kilka razy dopełnił szklaneczki...
*********************************************
Położył rękę na jej brzuchu, potem wsunął pod czarną bluzkę by poczuć jej aksamitną skórę. Wędrował ręką po jej biodrach i brzuchu, całując przy tym namiętnie.
 -Nie zawiodłaś mnie.
Odpowiedziała uśmiechem. Leżeli na łóżku, ich usta były złączone, jego ręce wplecione w jej włosach, a jej ręce chciwie porywające jego ciało. Trwało to jeszcze kilka minut. Nadzwyczaj długo jak na taki ładunek pożądania. Usiadł na brzegu łóżka i posadził ją na swoich kolanach. Całował ją w szyję, chciał oznaczyć swoją obecność na każdym milimetrze, ona zaś odwdzięczając się, lekko gryzła go w uszy. W końcu jej bluzka razem ze stanikiem powędrowały do góry, powyżej linii piersi. Były średniej wielkości ale niezwykle kształtne i nadzwyczaj jędrne, co stawiało je w pierwszej lidze kobiecych biustów. Oparła się z rękoma do tyłu, udostępniając piersi i prezentując w całej krasie. Czerpał z tego ile mógł, raczył wzrok, język i usta jej ciałem. W końcu zrzucił z niej górę. Została w samych majtkach i spódniczce. I wtedy coś w nim pękło, postanowił lekko zmienić bieg wydarzeń. Czyż nie miał zeszmacić swojej lubej na jej własne życzenie? Wstali. Dalej całowali się w pozycji stojącej, ale w jego głowie już rodziły się alternatywne scenariusze. Wyrwał kabel z wiszącej na ścianie lampy. Złączył jej ręce za plecami, wiązał na je ślepo podczas gdy ona go nieświadomie lizała - nieświadoma tego co za chwilę nastąpi. A może jednak dobrze wiedziała co ją czeka? Zerwał z niej spódniczkę. Pozostała jedynie w czarnych stringach.
-Teraz mi się bardziej podobasz
.Skoro już nie jesteś tak ładnie ubrana to będę mógł Cię szmacić bez skrupułów, jak na suczkę przystało. Po chwili została oparta o komodę. Mebel był dość niski więc jej głowa spoczywała poniżej poziomu bioder. Pośladki rozdzielone czarną, koronkową bielizną aż prosiły się o cios. Dostawała raz po razie, jej makijaż powoli zaczął spływać łzami. Wyglądała w takiej stylistyce prześlicznie. Odchylił jej majtki na bok by sprawdzić czy na dole ocieka tak samo jak na górze.
-Podoba Ci się. Widzisz Suczko? Nie oszukasz mnie. A skoro Ci się podoba to jeszcze Cię chwilę pomęczę - powiedział z nutką psychopatycznego samozadowolenia.
Uderzył ją kilka razy, jej twarz naprawdę zaczęła manifestować ból. W końcu przestał zadawać ciosy. Zbliżył się do niej i szepnął do ucha.
 -Czy wiesz co robi suczka?
Jego pytanie spotkało się z ciszą.
-Czy wiesz co robi suczka? - powtórzył.
Przycisnął jej głowę tak mocno że nie wiadomo czy trzask który się dało słyszeć był dźwiękiem komody czy jej protestującej, bliskiej pęknięcia czaszki.
 -S...służy... -powiedziała przez szloch.
 -Więc, odwróć się, klęknij i mi usłuż.
W czasie gdy spełniała polecenie, on odpiął spodnie i pasek.
 -Ściągnij mi bokserki zębami.
Stał nad nią zniecierpliwiony gdy czyniła swoją powinność. -A teraz weź go w usta najgłębiej jak możesz i mi rób dobrze. Starała się jak mogła, ale została rzucona na głęboką wodę i jako nowicjuszka nie była w stanie zaspokoić polecenia swojego Pana...
-Co Ty robisz? Już ja Cię nauczę suko. Strzelił ją w twarz.
 Mieszanka śliny, łez i tuszu ubrudziła ścianę. Objął tył jej głowy i włożył najgłębiej jak tylko mógł. Ze swojej niemocy zaczęła przekręcać oczy i eksponować swoje białka.
-Widzisz? Jak chcesz to możesz. Teraz masz cierpliwie czekać aż Panu się znudzi posuwanie Cię w usta.
 Szmacił ją tak kilka minut. Na przemian dało się słyszeć dławienie i odruchy wymiotne, które dla niego brzmiały niczym marsz triumfalny. Maskara spływała jej po całym ciele. Spojrzał na nią z politowaniem.
 -Jak Ty w ogóle wyglądasz? Zdjął jej majtki i rzucił je na łóżko.
Otworzył plecak. Wyjął z niego solidną taśmę klejącą i nóż. Serce zaczęło jej bić z prędkością o wiele przekraczającą bezpieczną dla zdrowia. Owinął jej nogi kilkukrotnie taśmą, wraz ze związanymi rękami czyniło ją to niezdolną do poruszania się. Ściągnięte przed chwilą majtki wepchnął jej do ust i zakleił taśmą.
-Słuchaj. Zaraz wracam, Ty się w tym czasie jakoś ogarnij i nie psoć za bardzo.
Yuki leżała bezwładnie. W jej głowie kłębiło się tysiąc myśli. Co temu pierdolcowi przyjdzie do głowy? Na ile to była gra na ile spontaniczne zachowanie psychopaty? Wskazówki tykały, wraz z czasem zbliżała się odpowiedź. Minęła minuta. Dwie. Trzy. Pięć. Jej łechtaczka nadal była twarda jak skała. Gdyby tylko mogła ją teraz dotknąć... Nagle ciszę przepędził dźwięk przekręcanych kluczy. Wrócił, przekroczył próg pokoju. Usiadł obok Yuki i trzymając rękę na jej głowie powiedział:
 -Widzę że nic nie nabroiłaś. Jesteś grzeczną dziewczynką.
Odkleił z jej ust taśmę i wyjął majtki. W końcu mogła zaczerpnąć oddechu
. -Chyba podczas Twojej nieobecności pała Ci zmiękła, co? Cieniasie.
Była spragniona kolejnych poniżeń, jak gdyby miały stać się elementem koniecznym do jej orgazmu.
 -Nic z tych rzeczy. I nie staraj się być złośliwa bardziej niż musisz. Pistacjowe. Skosztuj.
Włożył łyżeczkę w pucharek, nabrał lodów i dał jej do oblizania. Dla jej obtartych warg była to chwila odprężenia, jeszcze przed chwilą nie miał dla nich tyle litości. Dał jej kilka łyżeczek po czym powiedział:
-Teraz ja mam ochotę na deser...
 Zdarł z jej nóg taśmę a potem równie szybkim ruchem uwolnił nadgarstki. Odzyskanie sprawności w kończynach było wstępem do rzeki przyjemności która na nią czekała. Leżała na łóżku niczym rozgwiazda. Spojrzał na Yuki, zanurzył łyżeczkę w pucharku i niedbale rzucił lody na jej wypiętą cipę. Dało mu to pretekst do lizania jej z iście zwierzęcym zacięciem. Skupił się na Nej całkowicie jakby nic poza tymi kilkoma centymetrami kwadratowymi nie istniało. Żarł ją, lizał, jego twarz prawie w nią wniknęła. Yuki widząc tą euforię postanowiła "pomóc" kochankowi. Z całej siły docisnęła jego głowę do swojego łona. -Wpierdalaj ją, skurwielu.
Podjarało go to. Widząc jak Yuki się pręży chciał jej dodać jeszcze więcej przyjemności. Zamoczył dwa palce w cipce okalając je tym samym w śluzie i włożył w jej tyłek. Symetryczne ciało wygięło się w łuk a jej twarz została wykrzywiona grymasem ekstazy. Bezwstydnie jęczała z rozkoszy. Jej soma i psyche zostały odłączone od ziemskich realiów, chciała by ta chwila trwała całą wieczność, ale on oderwał od niej swoje usta. Z tym obślinionym pyskiem wyglądał jak wygłodzony pies. I zaiste był głodny. Głodny widoku wypiętej przed nim suki. Złapał ją za biodra, przekręcił i wszedł w nią jak w masło. Była otwarta i wilgotna. Chwycił ją za kudły i przyciągnął do siebie.
 -Rżnij mnie. MOCNIEJ!! -wykrzyczała histerycznie, tak jak gdyby on nie wiedział co robić. Jej kształtne dupsko odskakiwało po klapsach które wymierzał, a całe ciało zdawało się uginać pod naporem tej całej sytuacji. W końcu on poczuł że wkrótce dojdzie.
-Wejdź na górę. -Stanowczo powiedział.
Yuki dosiadła go niczym kowbojka.
 -Nie tak, tyłem - chcę widzieć twój apetyczny tyłek.
Odwróciła się i ujeżdżała go. Mimo że była w pozycji dominującej to on trzymał ręce na jej biodrach i regulował prędkość oraz głębokość ruchów, czuł się panem sytuacji. W końcu z jej ust padło to jakże popularne pytanie:
-Jesteś blisko?
-Tak.
Zmieniła charakter swoich ruchów i zaczęła się ocierać o niego, z każdą chwilą jęczała coraz głośniej. Wyczuł ją i zaczął poczynać odważniej. Podniecenie obydwojga znalazło się na tym samym, maksymalnym poziomie, ostatecznie ich ciała złączył dreszcz. Zeszła z niego i niczym wyczerpane zwierzę klapnęła obok. Już było po wszystkim. Wspólnie mogli zebrać siłę do następnego razu...

  By Naruto Uzumaki

0 komentarze:

Archiwum bloga

Obserwatorzy