~*~
Był zimny grudniowy wieczór, na ulicach pustki, znajdowała się tylko jedna świecąca lampa na przydrożnym zakręcie.Słyszeć można było tylko cichcem szepty drzew.Z ciemnego zaułku wyłoniła się ciemna postać. Była to drobna i młoda dziewczyna widocznie gdzieś się śpieszyła.Szła tak samotnie w podartym płaszczu cała przemoknięta, na jej policzkach były widoczne wolno spływające krople łez.Szła różnymi uliczkami unikając promieni świateł padających z lamp.
Idąc o czymś rozmyślając zauważyła pod jedną z latarni 3 mężczyzn głośno o czymś rozmawiających. Lekko zaniepokojona nie widząc innej drogi wyjścia spuściła głowę i zaczęła iść ku nim próbując jak najszybciej wyminąć ciemne towarzystwo.Jednak mężczyźni już z daleka ją zauważyli, zresztą jak takiej dziewczyny jaką ona była nie dało się zauważyć. ? Miała długie blond włosy, duże piersi i doskonałą figurę.
-Witaj laleczko. Gdzie taka śliczna dziewczyna się wybiera o tej porze. ?
Słysząc to cała spanikowana ruszyła szybko przed siebie.
-Czekaj, czekaj nie tak prędko złociutka my Ci nic nie zrobimy.
Powiedział drugi i szybko złapał ją za rękę przyciągając prawie jak do pocałunku i lekko się uśmiechnął.Na jego twarzy było pełno blizn, jednak miał piękne niebieskie oczy tyle, że przepite.
-Cz-cz-ego chcecie. ? Odpowiedziała zrozpaczonym głosem
-My.? spojrzał jeden na kolegów i się zaśmiał.
-Nic specjalnego-pogłaskał ją po policzku.
-T-t-to znaczy. ?
-No taka piękna i na pewno mądra dziewczynka a nie potrafi się domyślić. ? nieładnie.
Rozpiął jej płaszcz i aż zagwizdał z zachwytu.
-fiu fiu, proszę proszę, natura to Cię obdarzyła pięknymi kształtami.
-Nie wiem, naprawdę, dajcie mi iść dalej a obiecuje, że nikomu nie powiem, po prostu o tym zapomnę- uśmiechała się niepewnie a zarazem drżała ze strachu.
-Nie, nie maleńka, myślisz, że odpuszczę sobie taki towar. ? Mylisz się kochanie.
W tym samym momencie zdarł z niej blado różową koszulkę a jego oczom ukazały się 2 wielkie i jędrne piersi. Jego penis nie pozostał dłużny i stanął od razu na baczność.
-No proszę co my tu mamy. !!
Wziął je od razu w ręce i zaczął brutalnie ściskać i pieścić.
-Proszeee nie. !- do jej oczu zaczęły napływać łzy.
-Nie ma nie. !- drugi bardziej niecierpliwy mężczyzna znacznie niższy i grubszy od pierwszego o blond włosach i zielonych oczach zaczął rozpinać guzik od jej spodni i powoli je ściągać.
-Zostaw ! Proszę - zaczęła się szarpać i kopać.
-Nie wierzgaj tak, to nic nie zaboli.
Powiedział trzeci mężczyzna. W stosunku do swoich kolegów był bardzo przystojnym czarnookim facetem o smukłej sylwetce.
Złapał ją , żeby nie mogła się ruszać, a w tym samym czasie dwaj pozostali zaczęli ją rozbierać, całować i dotykać po całym ciele.
Zrozpaczona dziewczyna wierciła się na tyle ile mogła, cała zapłakana próbowała krzyczeć.
Pierwszy chłopak zaczął pieścić jej krocze przez materiał cienkich majteczek po czym wsadził jeden paluszek do jej szparki i zaczął nim szybko poruszać zaś drugi całował ją po szyi i pieścił jej piersi.
Dziewczyna był cała zażenowana, nie wiedziała co ma robić, czuła się gwałcona jedyne co mogła zrobić to płakać
Gdy trzej sprawcy kontynuowali swoje zabawy jeden z nich osunął się na ziemie a zaraz po nim drugi.
Ostatni mężczyzna nie wiedząc co się dzieje puścił ją i zaczął się rozglądać po czym uciekł zostawiając swoich towarzyszy.
Roztrzęsiona dziewczyna upadła na ziemie i płacząc skuliła się w kłębek. Nagle nie wiadomo skąd pojawił się wysoki mężczyzna ubrany cały na czarno. Pomógł jej wstać i okrył ją swoim płaszczem.
Podniosła niepewnie głowę i spojrzała w oczy swego wybawcy. Chłopak miał piękne duże brązowe oczy i kasztanowe średniej długości włosy.
-Wszystko w porządku?- spojrzał na nią z troską.
-Emm...nie, tak, chyba, nie wiem, raczej tak- nie mogła oderwać od niego wzroku był taki przystojny a w jego oczach było coś takiego, że nie musiała się niczego obawiać.
Chłopak jednak bez słowa wziął ją na ręce i zaczął iść powoli w stronę palących się świateł na ulicy.
-C-c-co robisz?
O dziwo dziewczyna w ogóle się nie bała, czuła się w jego ramionach taka bezpieczna, że mogła by z nim pójść nawet na koniec świata.
-Nie bój się- spojrzał na nią i się czule uśmiechnął- Już nic Ci nie grozi.
Odwzajemniła uśmiech i przytuliła się do niego czując zapach jego perfum, były takie męskie. Już niczego się nie bała.
By Tele

0 komentarze: