Zaplecze...



~*~

Był ciepły, chociaż lekko pochmurny dzień…

Ulicą szła niewysoka, szczupła dziewczyna o zielonych oczach, jasnej karnacji i miękkich, różowych włosach, które falowały przy każdym, delikatnym podmuchu wiatru. Szła przed siebie, nie zastanawiając się nawet dokąd zmierza, gdy nagle, na jej twarz, spadła kropla deszczu.

-Ohh… Trzeba się gdzieś schować i przeczekać…

Mruknęła cicho pod nosem, zatrzymując się tuż przy pięknym, ogromnym budynku, który na pierwszy rzut oka wyglądał na elegancki hotel.
Niewiele myśląc, położyła dłoń na pięknej mosiężnej, bogato zdobionej klamce, naciskając ją, po czym weszła do środka.
Jej oczom ukazał się niesamowicie udekorowany hol, na końcu którego zauważyła pomieszczenie z którego dobiegły ją jakieś rozmowy. Ruszyła przed siebie, rozglądając się uważnie, by nie wpaść na którąś z rzeźb poustawianych w idealnym porządku.
Była prawie przy wejściu, kiedy nagle wpadła na nią wybiegająca z pomieszczenia, roześmiana białowłosa kobieta.
-Oj… Przepraszam…
Powiedziała roześmiana, chwytając dłoń dziewczyny.
-Jesteś nowa ?
Zapytała, przyglądając się jej uważnie, a uśmiech z ust białowłosej nie schodził.
-Ja ? Nowa ?
Różowo-włosa dziewczyna spojrzała na nią z lekkim zaskoczeniem, jednak poczuła, że jeśli nie powie ‚tak’, to mogą być jej ostatnie chwile w tym miejscu, a słysząc po łomotaniu w okna, deszcz rozpadał się na dobre.
-Aaa… Tak… Ja w sprawie pracy…
Wydusiła w końcu z siebie, uśmiechając się lekko.
-Gdzie mogę zastać szefa ?
Zapytała dość nieśmiało, nie wiedząc czego się spodziewać.
-Wejdź do baru, siedzi przy stole z trzema dziewczynami i rozmawia z przyjacielem, ale powinien cię wysłuchać…
Oznajmiła białowłosa, nadal trzymając dziewczynę za rękę.
-A jestem Ayumi, a ty ?
Patrzyła na nią, przeszywając ją wzrokiem.
-Saq… Saq Haruno…
Powiedziała różowo-włosa dziewczyna, ruszając przed siebie w stronę baru.
-Dziękuję…
Krzyknęła do znikającej w korytarzu Ayumi, po czym weszła do pomieszczenia, zauważając przystojnego blondyna, otoczonego trzema dziewczynami, rozmawiającego z wysokim, dobrze zbudowanym ciemnowłosym mężczyzną, który cały czas się uśmiechał.
Podeszła bliżej, jednak nie chciała przeszkadzać im w rozmowie, więc ruszyła w stronę barku. Zanim jednak do niego doszła, została zauważona przez owego blondyna, który gestem ręki przywołał ją do siebie.
Podeszła posłusznie, kłaniając się nisko.
-To ty dzwoniłaś w sprawie pracy ?
Mężczyzna patrzył na nią, przyglądając się jej badawczo i uśmiechając delikatnie.
Wyglądał dość surowo, jednak delikatny uśmiech zupełnie zmienił jego twarz, gdzie w obecnej chwili wyglądał na niesamowicie sympatycznego faceta.
-Nie, ale jeśli jest taka możliwość, chętnie podjęłabym u pana pracę…
Odpowiedziała, rumieniąc się lekko.
-Czy odpowiada ci posada barmanki ? – zapytał.
-Oczywiście, znam się na alkoholach… – zapewniała go rumieniąc się lekko.
Blondyn chwycił swoją szklankę i wypił do końca jej zawartość, po czym podał ją dziewczynie.
-Jak się nazywasz ? – zapytał przyglądając się jej, kiedy wyciągnęła rękę po szkło.
-Saq Haruno… proszę Pana… – odpowiedziała szybko, po czym chwyciła delikatnie szklankę. Mężczyzna ujął jej nadgarstek drugą ręką, uśmiechając się zawadiacko.
-Jestem Naruto Uzumaki, więc od tej chwili nie mów do mnie per Pan. – uśmiechnął się lekko, puszczając jej nadgarstek. – a mój przyjaciel… – skinął głową na stojącego w pobliżu mężczyznę – to Eikichi Devil.
Ciemnowłosy mężczyzna podszedł do Saq, ujmując jej wolną dłoń, po czym ucałował szarmancko jej wierzch, uśmiechając się przy tym zabójczo.
-Miło mi poznać… – powiedział, spoglądając jej głęboko w oczy.
Dziewczynę oblał mocniejszy rumieniec, a przez myśl przeszły najdziksze fantazje, jakich mogłaby się z nim podjąć.
Skinęła lekko głową, dając mu do zrozumienia, że jej również jest miło.
-Saq… przynieś mi to samo co piłem… – oznajmił niespodziewanie Naruto.
-Dobrze, tylko proszę mi powiedzieć, co to było. – szepnęła zwracając wzrok na blondyna.
-Skoro znasz się na alkoholach, powinnaś poznać po zapachu, czy smaku… – mruknął zniecierpliwiony, na co zareagowały otaczające go dziewczyny, które zaczęły się miziać o jego ramiona i mruczeć do niego.
-Tak jest, za chwilkę przyniosę. – powiedziała krótko, po czym ruszyła w stronę barku. Eikichi odprowadził dziewczynę wzrokiem, po czym kontynuował rozmowę z Naruto. Saq zaś podeszła do barku, następnie przyłożyła szkło do ust, próbując zawartości. Na jej język spłynęło parę kropel płynu. Po zapachu i smaku stwierdziła rzeczowo, że musiała to być szkocka, której zaczęła poszukiwać w butelkach pod barem. Nie mogła nigdzie namierzyć butelki ze szkocką, jednak nie chciała zawieść szefa już w pierwszy dzień, gdy nagle niespodziewanie, usłyszała miękki, aksamitny głos Eikichi’ego.
-A ja mogę piwo prosić ? – zapytał, uśmiechając się do niej czule.
-Tak, tak… Już podaję… – dopowiedziała wychylając się zza lady i wyjmując z lodówki zimne piwo, które chwilę później postawiła przed mężczyzną.
-Wiesz co pił Naruto ? – zapytał, uśmiechając się powalająco.
-Wydaje mi się, że to szkocka, ale nie mogę znaleźć butelki… – odpowiedziała, mając nadzieję, że Eikichi pomoże jej w rozwiązaniu zagadki, gdzie znajduje się piwniczka z alkoholami.
-Aaa… No tak… – zaśmiał się lekko – Musisz iść do magazynku, tam jest cały zapas… Chodź, pokarzę ci. – odparł, po czym ruszył wzdłuż blatu baru, do wejścia na magazyn.
Stanął przy drzwiach, otworzył je, zapalił światło, które nie było zbyt mocne ze względu na fakt, że alkohole nie lubią zbytniego naświetlenia, po czym gestem dłoni zaprosił Saq do środka. Dziewczyna weszła, on za nią, zamykając za sobą drzwi, aby nie zmieniać temperatury w pomieszczeniu, w którym pełno było półek z przeróżnymi trunkami. Powoli ale dokładnie zaczęła rozglądać się za butelkami ze szkocką, gdy nagle usłyszała głos mężczyzny.
-Jest tutaj… – zawołał wesoło z drugiego końca magazynku.
Ruszyła w jego stronę, podziwiając niezwykły zbiór alkoholi z całego świata.
Po paru minutach doszła go niego zauważając skrzynie, w których poustawiane były butelki ze szkocką. Wychyliła się by sięgnąć po jedną z nich, gdy nagle na swoich biodrach poczuła czyjeś dłonie. Mężczyzna trzymał ją na wysokości bioder, ale jego wyraz twarzy wcale nie okazywał chęci dalszej pomocy przy szkockiej, wręcz przeciwnie, wyglądał na nieźle napalonego. Zanim zdążyła wypowiedzieć słowo, chwycił ją obejmując w pasie, po czym obrócił twarzą do siebie, przyciągnął bliżej i zaczął namiętnie całować jej szyję. Dziewczyna zamruczała, czując niesamowitą rozkosz płynącą z pieszczot, jakimi ją obdarzył, gdy w pewnej chwili poczuła, jak jego dłoń wędruje z jej biodra na podbrzusze i dalej wsuwa się pod pas spodenek, by po chwili delikatnie pieścić kobiecość dziewczyny. Z powodu owych pieszczot, Saq jęknęła cichutko, czując jak jej muszelka robi się wilgotna. On również to wyczuł, uśmiechając się do niej czule. Wolną dłonią uniósł jej bluzeczkę w górę i sprytnie zaczepił nad biustem, następnie przeniósł ją na plecy dziewczyny, zwinnie rozpinając jej stanik. Jego dłoń automatycznie powędrowała do jej piersi, ściskając ją delikatnie a opuszkami palców pieścił jej już i tak sztywny z podniecenia sutek. Zadziałało to na niego jeszcze bardziej, sprawiając, że jego członek zaczął natychmiastowo sztywnieć. Wysunął dłoń z jej spodenek, rozpiął je i zsunął z dziewczyny wraz z bielizną, po czym chwycił za jej pośladki i posadził na swoich biodrach. Przeszedł kilka kroków, dochodząc z nią do pustych skrzynek po różnych trunkach okrytych jakąś miękką narzutą i położył na nich dziewczynę. O dziwo nic jej nie gniotło, ani nie przeszkadzało, było wręcz idealnie. Mężczyzna pochylił się nad nią i zaczął zwinnie pieścić języczkiem jej sztywny sutek, okrążając go i momentami lekko podgryzając, na co ona reagowała cichym pojękiwaniem. Jego dłonie nie były jednak bezczynne. Jedna bawiła się jej drugą piersią, a druga zsunęła się po talii dziewczyny dochodząc do jej spragnionej pieszczot kobiecości, gdzie opuszkiem palca zaczął trącać jej nabrzmiałą łechtaczkę. Trwało to zaledwie chwilkę, bo w kolejnej rozsunął jej wargi sromowe i jeden z palców wsunął w nią, na co Saq zareagowała głośniejszym jękiem. W ten sposób bawił się również niedługą chwilkę, ponieważ nie chciał, aby doszła za szybko, ale i sam był tak na nią napalony, że nie mógł się powstrzymać. W jednej chwili, jedna jego dłoń pieściła jej muszelkę, a druga rozpinała jego rozporek. Dziewczyna zareagowała na to chwytając dłońmi swoje piersi i ściskając je mocniej, przygryzając delikatnie dolną wargę i mrucząc cichutko. Kiedy Eikichi uwolnił swoją bestię z bokserek, bez niepotrzebnych ceregieli wyjął z dziewczyny palec i na jego miejsce wsunął swoją męskość, na co ona zareagowała podnieconym ‚ooohhh…’. Mężczyzna chwycił ją za biodra i zaczął pchać, przyciskając ją do siebie. Z każdą chwilą wchodził w nią szybciej i mocniej, na co dziewczyna reagowała coraz głośniejszymi jękami. Pchał ją coraz bardziej agresywnie, jednak dziewczyna była tak podniecona, że podniecało ją to jeszcze bardziej. W pewnym momencie poczuła mocne pulsowanie w sobie, oznajmiające jej nadchodzący orgazm. Eikichi odczuwał również ogromną rozkosz i wiedział, że długo już nie wytrzyma. Nie przestawał jednak przyciskać dziewczyny do siebie, co spowodowało, że oboje przeżyli orgazm w jednej chwili, z czego on zalał jej rozpaloną z rozkoszy muszelkę gorącą spermą. W chwilę później, padł na nią wyczerpany, muskając jej piersi swoimi ustami, natomiast ona chwyciła dłonią jego kark i przyciągnęła go do siebie, łącząc ich usta w namiętnym pocałunku. W chwilę później Eikichi chwycił Saq na ręce, ściągając ją ze skrzynek. Ta nieśmiało poprawiła sobie stanik i bluzeczkę i wróciła po swoje majteczki i spodenki, nakładając je na siebie w miejscu, gdzie zostały z niej zdjęte, a on w tym czasie schował swoją męskość w bokserki i zapiął spodnie. Saq chwyciła w dłoń butelkę ze szkocką, po czym ruszyła do wyjścia z magazynku, spotykając ponownie Eikiechi’ego, który otworzył jej drzwi i zgasił za nimi światło. Wyszedł zza baru, przeszedł wzdłuż blatu i chwycił swoje piwo, uśmiechając się czule do dziewczyny, na co ta zareagowała również uśmiechem.
Chwyciła czystą szklankę w wolną rękę, po czym wyszła zza baru, podchodząc do stolika, gdzie nadal siedział Naruto wraz z chichoczącymi dziewczynami.
Postawiła butelkę z trunkiem na stole, a szklankę tuż przed nim.
-Proszę… – powiedziała cichutko miękkim głosem, po czym odeszła zamyślona od stolika, kierując się w stronę przeszklonych drzwi prowadzących na ogród przed Localem, zauważając, że deszcz już przestał padać, za to przepięknie świeci słoneczko. Nie mówiąc nic, westchnęła cicho.

By Saq Haruno and Eikichi Devil xD

0 komentarze:

Archiwum bloga

Obserwatorzy