Nieświadoma Zagrożenia




Był ciepły letni wieczór, słońce już powoli znikało z widoku a na jego miejsce garnął się ogarnięty euforią księżyc krągły jak oczy kochanki po narkotyku.
Nie można było jednak narzekać na brak gorąca, które unosiło w powietrzu pewną nutkę intrygującej tajemnicy. Było ledwo co po godzinie 20.00, a na niebie zebrało się parę chmur, które zapowiadały nadejście letniego deszczyku.
Było w tej pogodzie jednak coś niepokojącego, coś co przyciągało wzrok a zarazem fascynowało przechodniów , którzy pośpiesznie wychodzili z pracy spiesząc się na autobus.

-Kurde, nie zdążę, kurde ,cholera...nie mogę się spóźnić, proszę tylko nie dzisiaj.
Słowa nieznajomej dziewczyny unosiły się na wietrze, który zerwał się nie spodziewanie gdy tylko wyszła z lokalu w centrum miasta, w którym dopiero co miesiąc temu otrzymała pracę na stanowisku kelnerki. Była bardzo piękną młoda dziewczyną średniego wzrostu o długich lekko kręconych włosach oraz o dużych i hipnotyzujących oczach. Miała bardzo smukła  i wysportowaną sylwetkę co pozwalało na ukazanie walorów, których jej nie brakowało. Nie dziwne więc, że właściciel lokalu się nią za interesował. Umiała kokietować i zauroczyć faceta, miała w sobie coś co ich hipnotyzowało i poddawali się jej woli.
Tego dnia była ubrana w skąpą z lekkim dekoltem białą sukienkę i czarne szpilki. Tak pięknie ubierała się tylko na wyjątkowe okazje, a dzisiejsza była najważniejszą w jej życiu.
-Błagam, proszę muszę zdążyć..muszę...
Biegały jej te słowa jak szalone po głowie nie słysząc nawet kiedy zza jej pleców dobiegał głos który wołał jej imię.
-Caroline! Caroline ! Zaczekaj! Słyszysz? Caroline!
Złapał dziewczynę za ramie ,czym wyrwał ją z rozmyśleń o dzisiejszym wieczorze i przestraszył ją na tyle by prawie uderzyła go w twarz.
-Naruto, co Ty?! Przestraszyłeś mnie !
-Ja...przepraszam, nie chciałem.
Powiedział po czym puścił dziewczynę lekko zaczerwieniony z zadziorny uśmiechem na twarzy.
Był bardzo postawnym i przystojny mężczyzną o blond włosach i niebieskich oczach.
Od dawna skrywał w sobie to co czuł do Caroline, co raniło go odkąd ją poznał. Chciał je wreszcie z siebie wyrzucić, wyznać jej wszystko co czuje, ale bał się, że nie zrozumie i straci ją na zawsze.
-To ja przepraszam. Śpieszę się na autobus, mam dzisiaj ważną kolację od której zależy reszta mojego życia, więc gdybyś...
-Ważną? A co na niej ma się takiego wydarzyć?
Spojrzał na nią tak jak by co najmniej wiedział co zaraz odpowie , przeszył ją wzrokiem i lekko się uśmiechnął.
-Naruto, na prawdę nie mam czasu. Możemy porozmawiać o tym kiedy indziej? Proszę.
Już zamierzała odejść, kiedy chłopak złapał ją za ramię przysunął do siebie tak, że czuła jego oddech i spojrzał jej głęboko w oczy.
-Słuchaj, muszę Ci coś powiedzieć, coś bardzo ważnego co od dawna chciałem Ci powiedzieć, ale nie wiedziałem jak.
Caroline spojrzała na niego ukazując swój najszczerszy uśmiech co doprowadzało go to za każdym razem niemal, że do orgazmu.
-Słuchaj, wiesz jak bardzo cenię sobie Twoją przyjaźń, ale czy ta spawa nie może poczekać do jutra? Rodzice mojego chłopaka zaprosili nas na kolację i mamy zamiar powiedzieć im coś bardzo ważnego. Mianowicie zamierzamy wziąć ś...
Ugryzła się w ostatniej chwili w język ale po chwili dodała.
-Miałam nikomu jeszcze o tym nie mówić, ale Ci powiem. Ja i Yash zaręczyliśmy się wczoraj.
-C...co...CO?! Jak to się stało?
-No tak normalnie przypuszczam. Kleknął i zapytał się czy...
-Dobra, wiem jak to się zaczyna...nie musisz mi tłumaczyć, nie to miałem na myśli...
Przerwał próbując powstrzymać napływające mu łzy złości do oczu, nie czując tego, że ściska dziewczynę coraz mocniej.
-Ałłłł...!!!!
Jej krzyk wyrwał go z zamyślenia.
-O kurwa, przepraszam. Zamyśliłem się przepraszam.
Automatycznie ją puścił nie z puszczając z niej wzroku.
-Nie, nic mi się nie stało, ale teraz wybacz jeśli teraz już nie pójdę spóźnię się na autobus. Jak pewnie się domyślasz na kolację również.
Uśmiechnęła się słodko i stając na palcach ucałowała go czule w policzek na pożegnanie i szybko oddaliła się od chłopaka.
-jak to możliwe czemu mi to zrobiła!!
Mówił sam do siebie stojąc w bezruchu z ręka na policzku, w który dopiero co pocałowała go tak czule i namiętnie.
-Dlaczego, dlaczego, przecież miała być moja, to ja ja kocham. Nie pozwolę aby miał ją ktoś inny.
Oddalił się od parku, który był zaraz za lokalem i podążył szybkim krokiem w kierunku, w którym udała się Caroline.
-Muszę ją złapać i powiedzieć co do niej czuję, na pewno mnie zrozumie i wybierze mnie, bo w głębi duszy wie, że mnie kocha.
Szedł tak uśmiechnięty i zamyślony, gdy zobaczył ją nagle, była taka piękna a księżyc oświetlał jej bladą skórę co dodawało jej uroku i stwarzało pozór, że jest najpiękniejszą istota na ziemi. Jedyne o czym w tej chwili pomyślał to rozmowa z nią i wyznanie swoich uczuć.
-Tak, to moja szansa, nie zmarnuje okazji. Jeszcze będzie moja.
Podszedł na przystanek 10min od lokalu  i to co ujrzał przyprawiło go o ból. Jego ukochana siedziała na mokrej ławce ze łzami w oczach.
-Cześć-podszedł i usiadł obok niej na ławce.
-Hej-powiedziała wycierając pośpiesznie łzy.
-Coś się stało?
-Jestem beznadziejna, zawiodłam wszystkich ,nie na widzę się za to.
Rozpłakała się jak małe dziecko i oparła głową o szybę.
-Nie mów tak, to nie twoja wina. Twój chłopak będzie frajerem jeśli tego nie zrozumie.
Niepewnie położył rękę na jej ramieniu.
-Nie znasz go ma bardzo wybuchowy temperament po ojcu.
Lekko się uśmiechnęła i przytuliła do niego brudząc my przy tym koszule rozmazanym makijażem.
-prze..przepraszam.
-Nic się nie stało.
Uśmiechnął się sam do siebie i zaczął gładzić ja po plecach.
-Co ja teraz zrobię, następny autobus jest za godzinę.
-Coś wymyślimy.
Zjechał delikatnie ręką obejmując ją w pasie a druga złapał za jej podbródek podnosząc jej głowę i nie odrywając wzroku od jej oczu pocałował ja delikatnie.
-Co ty robisz?!
Odskoczyła od niego jak oparzona i spojrzała niepokojąco.
-Słuchaj, od dawna muszę Ci coś powiedzieć.
Podszedł do niej przyciskając ja do ściany przystanku.
-Kocham Cię od zawsze, od kiedy ujrzałem Cię po raz pierwszy.
-Co? Co Ty mówisz. Żarty sobie ze mnie robisz?
-Nie, naprawdę Cię kocham!!!
Dotknął jej ramion, ale natychmiast go odepchnęła.
-Ja mam narzeczonego, którego kocham. Zrozum to wreszcie, między nami nigdy nic nie będzie.
Nagle coś w nim pękło, jak by w tym momencie jego serce rozerwało się na milion drobnych kawałeczków a co spowodowało, że uderzył ją z całej siły w twarz.
Dziewczyna obróciła się i upadła na kolana. Spojrzała na niego z przerażeniem trzymając się za bolący policzek.
-KURWA!! Ciągle tylko Yash to, Yash tamto.!  Nie rozumiesz tego co właśnie powiedziałem?! Jesteś aż taka głupia? A Yash to frajer, nie da Ci tego co ja mogę Ci dać od zaraz
Pochylił się nad nią  i spojrzał w oczy z drwiącym uśmiechem.
-Jesteś moja, przecież się kochamy. Musimy być razem.
-Ale ja Cię nie kocham.-Krzyknęła co wzbudziło w nim jeszcze większą agresję.
-Przestań tak mówić!!!!!!!
Podniósł ją za włosy i uderzył jeszcze raz po czym złapał ją za nadgarstki i wygiął jej ręce do tyłu, aby nie mogła się wyrwać.
-Co Ty wyprawiasz? Zostaw mnie !
Pocałował ją mocno i brutalnie nie zważając na jej krzyki. Dziewczyna próbowała się wyrwać, ale był on większy od niej co jej to uniemożliwiło.
-Nie zmienisz przyszłości, jesteśmy sobie przeznaczeni.
Jedną ręką złapał jej obie dłonie a druga zaczął pieścić jej piersi całując i liżąc jej szyję i usta.
-Chcesz być niegrzeczną kotką? Tak, ja to wiem, pokaż na co Cię stać. Może nam być bardzo przyjemnie. Będą to najlepsze chwile twojego życia.
-Proszę nie !! Błagam Cię, nie chcę.
-Nie udawaj takiej pierdolonej cnotki, wiem, że lubisz to kiedy mnie podniecasz.
Brutalnie wsadził jej do ust swój język i zaczął penetrować każdy ich zakamarek jak również zarazem kąsał niczym wąż jej mokre od śliny wargi.
-Chce poczuć twoje ciepło.
Rozsunął jej nogi i zachłannie zaczął dotykać przez materiał majtek jej cipki.
-Widzę, że Ci się podoba
Oblizał palce uśmiechając się przy tym z drapieżną wściekłością w oczach, co przeraziło ją jeszcze bardziej. Cała zalana łzami błagała by przestałby jej nie dotykał. Potwornie się nim w ty momencie brzydziła.
-Zobaczysz, jeszcze będzie Ci jak w niebie.
Ciężko dysząc ściągnął spodnie i wyjął nabrzmiałego już z podniecenia członka i zrywając jej majtki by mieć lepszy dostęp do jej skarbu.
-Proszę nie. Błagam Cię! Nie rób tego, puść mnie. Nic nikomu nie powiem. Tylko mnie zostaw.!
Wyrywanie nie zdało jej się na wiele, gdyż napierał na nią całym swoim ciałem.
Czuła jak między nogami jego członek staje się coraz większy  i jest gotowy do akcji.
Bała się tego co zaraz miało nastąpić, był to przecież jej pierwszy raz, nie chciała stracić dziewictwa w ten sposób. Z jej potoku myśli wyrwało ją jego sapanie  i nacisk penisa na jej wargi sromowe, poczuła jak próbuje się dostać do środka jak przedziera się w jej środek co sprawiało jej przeogromny ból. Po całym ciele przeszedł ją ból gdy wdarł się do środka niczym włamywacz do domu i przebił jej błonę. Za każdym razem kiedy się poruszał i jęczał jej do ucha czuła obrzydzenie, czuła jak krew spływa jej po udach, nie wiedziała co ma w tym momencie myśleć, co ma czuć, co ona powie ukochanemu? Jak ma to teraz zrobić?
-I jak mała na pewno jest Ci lepiej ze mną niż z nim?
Zaśmiał się jej w twarz i poruszając się w niej coraz szybciej i mocniej czuł, że niedługo dojdzie. Był tak brutalny jak nawet zwierzęta dla siebie nie były. Przez całe życie był perwersyjny i brutalny w sprawach intymnych, lubił poniżać kobiety, kiedy mógł pokazać władzę nad nią i ją upokarzać.
Rzucił ją na ziemię i odwrócił plecami w jego stronę. Złapał ją za pośladki, rozsunął je i z całej siły wdarł się w jej odbyt. Dziewczyna krzyknęła z całej siły i bezwładnie osunęła się na ziemię....
CDN. ; d By Tele

0 komentarze:

Archiwum bloga

Obserwatorzy