Naruto i jego spóźnialska asystentka.


Występują : Naruto i Kyuutai


Naruto przejrzał kolejną stronę umowy i niecierpliwie zerknął na zegar: kwadrans po dziewiątej; spóźniała się równo piętnaście minut i trzydzieści dwie sekundy. Bębniąc niecierpliwie o blat biurka, zaczął się zastanawiać jaką tym razem obrać taktykę wobec Niej. To było dla niego nietypowe - zwykle nie tracił czasu na takie rozważania, działając tak samo - szybko i bezpośrednio. Do spraw prywatnych podchodził identycznie jak do zawodowych, nie pozwalając sobie na zbędne emocje. Uwielbiał kobiety, a szczególnie te uległe, nad którymi dominował fizycznie i psychicznie. Przy wyborze każdej kolejnej partnerki powielał ten sam schemat; ładna buzia, na którą patrzy się z przyjemnością, zmysłowe ciało, żadnych zobowiązań i brak zahamowań w erotycznym aspekcie (w zasadzie jedynym) 
znajomości. 

 
Mile widziana była również odrobina intelektu, głównie po to, aby "wybranka” pojmowała reguły i zasady: musiała wiedzieć czego od niej oczekuje i czego sama może oczekiwać w zamian. Z Kyuutai sprawa nieco się komplikowała. Teoretycznie idealnie wpisywała się w utarty schemat, była bardzo młodą i atrakcyjną kobietą, pełną uroku, zmysłowości i seksapilu. Być może jeszcze trochę naiwną, delikatniejszą, z tendencją do analizowania swoich potrzeb, pragnień i upodobań; przez co często musiał działać tak, żeby jej nie wystraszyć i nie przytłoczyć, ale to dodawało jej jedynie uroku. Problem pojawiał się na innej płaszczyźnie. Otóż była jego osobistą asystentką, a słowo "osobista” w tej niekonwencjonalnej relacji należało odpowiednio akcentować. Ustalał jej czas pracy i zakres obowiązków, znacznie wykraczających poza parzenie kawy i odbieranie telefonów. Miał ją na zawołanie w biurze, ale poszedł też o krok dalej i rościł sobie prawo do jej czasu również poza godzinami pracy. Była nie tylko jego asystentką, ale też kochanką. Zerknął ponownie na zegar: dziewiąta dwadzieścia pięć. Na korytarzu dało się słyszeć charakterystyczny dźwięk kroków, a po chwili w drzwiach pojawiła się postać Kyuutai’a.

 - Cześć, przepraszam za spóźnienie, ale dziewczyny z dołu prosiły o te... Przerwał jej nieudolną próbę tłumaczenia wymownym ruchem ręki.
- Zamknij drzwi. Zdaje się, że pora ci przypomnieć do kogo należysz.

Niepewnie weszła, przekręcając klucz w zamku. Wiedziała na co go stać i niejednokrotnie zastanawiała się dlaczego na to pozwala. Wprawdzie na umowie o pracę nie widniał punkt zatytułowany "zabawka”, ale oboje wiedzieli, że głównie taką właśnie pełni funkcję- uległej partnerki seksualnej. Nie uważała się co prawda za szczególnie uległą. Potrzeba spełniania cudzych pragnień nie była dla niej warunkiem szczęścia, ale on miał w sobie coś wyjątkowego. Coś trudnego do zdefiniowania. Coś, co sprawiało, że znalazła się właśnie w tym miejscu, w tej roli.
 - Podejdź do mnie! - Polecenie było wypowiedziane tak ostrym i władczym tonem, że automatycznie przeszła przez gabinet, zbliżając się do Naruto.

 Poczuła odurzający zapach jego perfum. Mimo niezapiętych ostatnich guzików koszuli, wyglądał niemal nieskazitelnie. Był z pozoru chłodny i opanowany, ale ten cudownie arogancki uśmiech zawsze go zdradzał. Wziął ją za rękę i przesunął w stronę biurka, jednocześnie samemu się od niego odsuwając razem z fotelem.

- Zdejmij spódnicę - rozkazał.

Niepewnie popatrzyła na niego, a później na drzwi.

 - No chyba się nie denerwujesz? Przecież cię nie ugryzę, a przynajmniej jeszcze nie teraz.

Nienawidziła w nim tego ironicznego tonu. Pokonując lęk, zsunęła powoli materiał, odsłaniając dolną część ciała.

- Majtki - kontynuował wciąż tym samym, zimnym tonem.

Wsunęła kciuki za cienkie paski na biodrach i delikatna koronka podzieliła los spódnicy.

 - Szpilki- zakomenderował w następnej kolejności.

Odrzuciła buty na bok. Ku jej konsternacji nie kazał zdejmować reszty. Ponownie wziął ją za rękę i przyciągnął do siebie tak, że stanęła między jego udami. Wciągnęła z zaskoczenia powietrze, kiedy nagle chwycił ją w pasie i posadził przed sobą na biurku. Rozsunął nogi powleczone delikatną materią pończoch i oparł jej stopy na swoich udach. Odchyliła się lekko do tyłu opierając dłonie na blacie. Obrzucił dziewczynę pożądliwym spojrzeniem, zalała ją fala gorąca.

- Teraz zdejmij bluzkę i stanik.

Jej umysł był pokonany, a myśli chaotyczne. Wyprostowała się. Niecierpliwe palce wyciągały kolejno spinki podtrzymujące niesforne loki. Z pod zmrużonych powiek obserwował jak uwalniane, kolejno opadały pasami na ramiona. Policzki miała mocno zarumienione oddech nierówny. Przełknęła ślinę i zaczerpnęła powietrza. Chciała to zrobić naturalnie, najzgrabniej jak umiała, ale gdy tak siedziała przed nim, a on pożerał ją wzrokiem czuła się jak przedmiot na sali aukcyjnej. Podniosła ręce i kolejno rozpinała małe guziki, zsunęła koszulę z ramion odsłaniając okryty delikatną, białą koronką biust. Sięgnęła do klamerki stanika, rozpięła i poluzowane miseczki osunęły się, ukazując dolne, krągłe części piersi. Przytrzymując jedną ręką biustonosz, drugą odrzuciła włosy na plecy. Potem niepewnie opuściła go tak, że ramiączka zsunęły się z ramion i opadł zupełnie. Pochyliła się żeby sięgnąć do pończoch, ale powstrzymał ją.

- Zostaw. Dotykaj się.

 Chwilę pozostała w bezruchu, ale jego przenikliwy, niecierpiący sprzeciwu wzrok szybko zmotywował ją do działania. Palce jej lewej dłoni powędrowały do ust, podczas, gdy druga ręka wciąż wspierała ciało. Obrysowała nimi swoje wargi, zwilżyła je, po czym odchyliła głowę, formując ciało w delikatny łuk. Środkowym i wskazującym odchyliła lekko dolną wargę, przesunęła nimi niżej przez brodę, szyję do biustu. Tu użyła już całej dłoni, gładziła pełne piersi, uciskała. Sutki wyraźnie twardniały lekko szczypane i ściskane naprzemiennie. Jedna pierś, potem druga i tak na zmianę. Niespokojnie poruszyła pupą i zjechała niżej na brzuch. Położyła się całkowicie, jeszcze mocniej rozsuwając nogi, a ręka powędrowała do ich złączenia. Rozchyliła palcami miękkie, wilgotne fałdki i dotknęła łechtaczki. Przesuwała po niej dwoma palcami, po chwili obwiodła wejście do wilgotnego wnętrza i wsunęła jeden do środka, rytmicznie nim poruszając. Zastygła na chwilę i za moment dołożyła drugi, otwierając się jeszcze bardziej. Początkowo powolne ruchy przybierały szybszego tempa, wypychała biodra, poruszając się w rytm poruszających się palców. Ciało napinało się i wyginało przy każdym kolejnym ruchu ręki. Była coraz bliżej orgazmu, ale on się nie spieszył. Wydawał się być idealnie zestrojony z jej ciałem.

- Wystarczy - przerwał jej w momencie, w którym nie chciała niczego bardziej niż spełnienia. Ale niewiele było rzeczy, których by teraz dla niego nie zrobiła.

- Na kolana- przyjmując wymowną pozycję, nie pozostawił miejsca na domysły, dając wyraźnie do zrozumienia czego od niej oczekuje.

 W jego oczach było coś tak dzikiego, że przeszyły ją ciarki. Zsunęła się na podłogę, między rozstawione nogi Naruto. Dosyć niezdarnie rozpięła pasek i z jego pomocą pozbawiła go spodni i bielizny.

 - Wiesz co masz robić! - przyciągnął ją do siebie, wsuwając dłonie we włosy.
Czubek sztywniejącego penisa uderzył o jej wargi i wdarł się pomiędzy nie. Wbił się do środka, naparł mocno, a potem się wycofał. Odepchnęła go lekko, jedną ręką chwyciła członek u nasady, przeciągnęła językiem po całej jego długości, od żołędzi po jądra, nie pomijając ani centymetra. Pieściła go dłonią i ustami jednocześnie, biorąc głęboko do ust tak, że brakowało jej powietrza, a potem niemal całkiem z nich wysuwając, tak, że wargami dotykała tylko jego czubka. Pogładził ją po włosach, a potem silnym szarpnięciem odepchnął.

- Oprzyj się o biurko i wypnij ładnie.

Czekał aż przyjmie pożądaną pozycję, przysunął się do niej i pogładził wypiętą pupę. Przesunął twardą męskością po wyeksponowanej cipce.

- Poproś - schrypnięty głos sprawił, że zadrżała.

 - Naruto...

- Poproś! - krzyknął głośno, wymierzając jej jednocześnie mocnego klapsa.

Piekący ból rozlał się dziwnym ciepłem po ciele dziewczyny.

- Proszę.

Jednym, mocnym pchnięciem wszedł w rozedrgane wnętrze. Zwyczajnie ją pieprzył, mocno, szybko i brutalnie. Nie było w tym cienia delikatności ani czułości, jej ciało przesuwało się lekko po biurku, biodrami mocno uderzał o kobiece pośladki. Wypełniał ją tak mocno, że nie wiedziała jakim cudem jej ciało dostroiło się do niego, pozwalając na ruch. Trwało to tak cholernie długo, bała się, że dłużej nie wytrzyma. W końcu krzyknęła spazmatycznie poddając się znajomemu uczuciu w dole brzucha.  Naruto bliski orgazmu odwrócił ją przodem i pchnął na podłogę, uniósł głowę za podbródek, widział w jej spojrzeniu tą oczekiwaną uległość.

- Patrz na mnie.

Przesunął dłonią po lśniącej męskości, a potem wsunął się w jej usta, mocno dociskając do podbrzusza, wycofywał się dopiero, kiedy próbowała zaczerpnąć powietrza. Kilka takich ruchów i znieruchomiał wyprężony, a ona poczuła w ustach smak spermy. Próbowała ją połknąć, ale nie ułatwiał jej tego ponownym ruchem lędźwi. Zebrała palcem stróżkę cieknącą przez brodę, szyję do piersi i wsunęła do ust. Odsunął się opadając na fotel. Patrzył z satysfakcją na potarganą, zaczerwienioną dziewczynę u jego stóp. Bezwolna, ozdobiona jego spermą, z wyraźnymi śladami seksu, które sam zostawił czyniła obraz, który bardzo mu odpowiadał. Obraz asystentki idealnej.

-Dostaniesz podwyżkę.

By Naruto Uzumaki

 Ze specjalną dedykacją dla Kyuutełka vel Kitsunełka

0 komentarze:

Archiwum bloga

Obserwatorzy